niedziela, 19 października 2014

19.10.2014

-Proszę nie odchodź; powiedział On
-Nie chcę Cię znać ! ; powiedziała Ona
-Kocham Cię! ; powiedział On
-Kiedy mi zależało Ty miałeś wyjebane na to jak ja się czuję ! kiedy mówiłam nie odchodź odszedłeś, kiedy mówiłam, że kocham nawet nie chciałeś o tym słyszeć ! Twierdziłeś, że to tylko głupie zauroczenie ! Miałeś swój czas kochanie. Tęskniłam powiedziała ze łzami w oczach. Prosiłam o spotkanie nie miałeś ochoty, a teraz ?! Mówisz, że kochasz ?! W tej chwili mam w Ciebie wyjebane tak jak TY we mnie kiedy ja prosiłam: powiedziała Ona i odeszła szepcąc kocham Cię idioto...

 

 Czasem kiedy mówię: " u mnie w porządku " chciałabym .. żeby ktoś spojrzał mi w oczy uściskał mnie mocno i powiedział " wiem, że wcale tak nie jest "

 
“Wiesz, miałeś rację mówiąc, że do straty bliskich osób można się przyzwyczaić. Nie wierzyłam. Kiedy mówiłeś o tym patrzyłam na Ciebie z ironicznym uśmiechem. Jednak miałeś rację. Kiedy odchodzi pierwszy przyjaciel boli. Drugi? Też. Trzeci? Nie mniej. Przy czwartym jednak już zaczynasz zdawać sobię sprawę z tego, że tak musi być, że widocznie nie wszyscy ludzie są dla Ciebie. Nie płaczesz już nawet. Starasz się wykreślić z pamięci wszystkie szczególne wspomnienia związane z tą osobą i zapomnieć, że był dla Ciebie kimś na kształt zwykłego znajomego. Że nie łączyło Cię z nim żadne szczególne uczucie. Jedyną oznaką utarty jest tylko dziwne uczucie pustki jakby ktoś zabrał kawałek Ciebie. Jednak żyjesz dalej. Uśmiechasz się. Przez jaki czas Ci się to udaje? Nie wiem. Dopiero zaczynam.”

 Grę aktorską mam w małym paluszku,
te ciągłe chichoty, uśmiechy i mówienie, że mam fantastyczny humor, po kilku latach to człowiekowi wchodzi w krew.


 miała rozmazany tusz, czerwone usta, rozszerzone źrenice, a jej ręce drżały jak nigdy dotąd, stanęła w deszczu na środku ulicy i zaczęła krzyczeć, jak bardzo nienawidzi tego świata . 

 

wiesz co ?
 poddaję się , już nie mam więcej siły udawać jaka jestem szczęśliwa i płakać po kątach ,
tak jakby nigdy nie zauważył. już nie mogę. przyznaję , 
że cholernie boli mnie to co mi zrobiłeś i sobie nie radzę.
nie radzę sobie z moją podświadomością , wspomnieniami , z sercem. nie radzę sobie z samą sobą .
tak. właśnie do takiego stanu mnie doprowadziłeś i od dziś taką będziesz mnie oglądać ,
bo ja już nie mam sił udawać , że jest zajebiście .
chociaż jest najgorzej jak tylko może,
 przestanę się sztucznie uśmiechać . 
koniec udawania .