Nieprzypadkowo nazywam cię bratem, to jest ważne jak
pierwsza miłość.
Mamy inną matkę, adres, ale dla mnie jesteś rodziną.
Poważnie, nie ma nic ponad, dobrze znasz mnie, bez jednego
słowa,
Bez żadnego 'ale' wiesz jak zapanować nad moim strachem, sam
bym nie zdołał.
Rzadziej widzimy się, mimo to ma to sens, a jestem tutaj,
Jaki nie trafiłby pech nas dwóch jak trzech, gdy inni
wbijali w to chuja.
Trochę zmieniło się u nas, pamiętam jak miałeś prysnąć do
USA.
Trzymałem kciuki jak mogłem, lecz mocniej trzymam za twoje
szczęście tutaj.
Nasza paczka jak ciastka leibniz - kruszy się bardziej z
biegiem dni.
Mi nie brakuje ich, a tobie? Inną drogę wybraliśmy i
Syf nie sięga ani mnie, ani ciebie, gdy chorągwie toną z
pokładem.
By było nam lepiej odcięliśmy balast, co myślał, że się
nachapie.
Żaden z nas nie wyznawał prawd, które chcieli nam wpychać do
głowy.
Padał grad, wiał silny wiatr, a my wierni zasadom z boisk.
Stawiałeś na swoim, a choroby pokonywałeś jak mistrz.
Kłopoty to stan przejściowy zawsze, ale jestem z tobą w
nich.
ref.:
Nie powtarzaj mi, że to nieważne. Wierzę w każde słowo, jak
w ciebie.
Jesteś numerem jeden dla mnie, a ty na poważnie tego nie
bierzesz.
Zanim zaczniesz się wahać, zobacz gdzie jestem, daję ci
wszystko.
Nadal niezmiennie mogę być wszędzie, a wciąż jestem blisko.
x2
Słowo to środek do celu dla wielu, nie dla mnie gierki czy
odnośniki.
Nigdy nie kłamię i nigdy nie chciałem kupić ciebie za
przymiotniki.
Nawet nie umiem cię ściemniać, chyba to czujesz, nie
zostajesz bierna.
Nie wciskasz kitu, gdy się uśmiechasz, w dobie plastiku to
zostaje bez zmian.
Mimo to czasem nie wierzysz do końca i czasem negujesz to,
co tak często powtarzam ci patrząc w oczy.
Nie myśl o mnie źle, gdy zacinam się na komplementach, nie
umiem przestać.
Wiem, że masz do tego dystans, a życie uczyło cię, żeby nie
ufać.
Nie chcę w żaden sposób naciskać, mam podobnie i dobrze to
kumam.
Powtarzam, przetwarzam, odbieram, obrażam się,
Zaperzam, uciekam, by potem wrócić i powtarzać tekst.
Ogarniam włosy z policzka twoje, czarne jak ziemia, na
której wyrosłem
I czuję, że to jedyny moment, zanim to wszystko zniknie na
dobre.
Lubię bawić się słowem i z tobą bawić w docinki,
Ale bawić się tobą przez słowo - nigdy.
ref.:
Nie powtarzaj mi, że to nieważne. Wierzę w każde słowo, jak
w ciebie.
Jesteś numerem jeden dla mnie, a ty na poważnie tego nie
bierzesz.
Zanim zaczniesz się wahać, zobacz gdzie jestem, daję ci
wszystko.
Nadal niezmiennie mogę być wszędzie, a wciąż jestem blisko.
x2